Testerzy relacjonują

Sezon 2025 – rok pełen niespodzianek

Sezon 2025 zbliża się do końca. Już na jego początku złowiłem rybę marzeń. Oczywiście nad wodą bywałem nie tak często, jak bym tego chciał. Przez cały rok towarzyszył mi sprzęt Dragona, który – jak zwykle – spisywał się znakomicie.

Pierwszy wyjazd w 2025 roku przypadł na Święto Trzech Króli. Kilka dni odwilży umożliwiło wyprawę nad San. Cel był jeden – głowacica. Brania królowej Sanu doczekałem się dość szybko, jednak ryba nie zapięła się…

Pierwszej ryby sezonu doczekałem się dopiero 20 stycznia. Po prawie dwóch tygodniach mrozów przyszła kolejna odwilż. Z rzeki częściowo zszedł lód, co umożliwiło wędkowanie. Krótki wypad po pracy, tuż przed zachodem słońca, przyniósł kilka kleni, w tym fajnego czterdziestaka. Klenie, jak zwykle, łowiłem niezawodnym Sugoi Ultra 198 do 5 g.

Sezon pstrągowy rozpoczynam 1 lutego na Sanie. Już po kilku rzutach miałem w podbieraku pierwszego pstrąga. Ale nie po to przyjechałem nad San. Zmieniam zestaw na cięższy (G.P. Concept 244 do 60 g). Potężne branie na dużą gumę i… zamiast głowacicy podbieram wielkiego klenia. 

Przez cały luty łowię przede wszystkim klenie w dolnych partiach moich podgórskich rzek. Pstrągi bardzo słabo biorą. Poziom wody w rzekach, jak na tę porę roku, jest ekstremalnie niski.

27 lutego jesteśmy z kolegą nad Sanem. Pilnujemy rzeki przed kormoranami, ale znajdujemy chwilę, by połowić tuż przed wieczorem. Pierwszego ładnego klenia łowi kolega. Zmieniam przynętę na nieco większą i nadal na dość lekkiej główce (0,8 g) podaję ją prostopadle do nurtu, na środek rzeki. Pierwszy opad, kontakt z dnem, podnoszę przynętę szczytówką i czuję na dolniku Sugoi Ultra delikatne, ale wyraźne stuknięcie. Zacinam. Ryba jest potężna – to na pewno nie jest kleń. Stawiamy na głowacicę.Szybko okazuje się jednak, że to najprawdopodobniej troć wędrowna! Ryba po uwolnieniu, w doskonałej kondycji, znika w Sanie. Pobrane łuski wysyłam do Morskiego Instytutu Rybactwa, a przeprowadzone badania potwierdzają, że złowiłem troć wędrowną 927 km od ujścia Wisły do Bałtyku!

Swój samochód wyposażyłem w pokrowce ochronne Dragona na przednie fotele. Teraz, bez konieczności ściągania spodniobutów, mogę zmienić miejscówkę i zachować porządek w aucie.

Kolejne tygodnie mijają na wyprawach pstrągowych, jednak bez spektakularnych efektów. Sporo czasu pochłaniają wiosenne zarybienia (pstrągami, trociami wędrownymi, kleniem, świnką, jaziem), a także budowa krześlisk na zbiornikach zaporowych.

W kwietniu dociera do mnie spinning X Fine N.C.T. z nowej serii Dragona. Już pierwszy wypad nad rzekę z nowym X Fine przynosi mi fajne ryby, a sama wędka przez cały sezon sprawuje się znakomicie.

W maju startuję w Spinningowych Mistrzostwach Okręgu. Słaba druga tura powoduje spadek w klasyfikacji indywidualnej, a drużyna zajmuje dopiero III miejsce. 

Przez całą wiosnę łowię w nowej koszuli Dragona z kominem i kapturem. W cieplejsze dni łowię w samej koszuli, w chłodniejsze zakładam ją pod kurtkę. 

1 lipca łowię pierwszą w sezonie brzanę. Wtedy nie przypuszczałem jeszcze, że łowienie tych walecznych ryb przyniesie mi w kolejnych miesiącach tyle emocji. 

Na początku lipca pojechałem na nieodwiedzane od kilkunastu lat miejscówki nad Wisłoką. Dużo się zmieniło – uczyłem się rzeki na nowo. A ryby? Po wejściu do rzeki złowiłem kilka okoni trzydziestaków. Potem pokazał się boleń, którego zdjąłem w pierwszym rzucie.

Na brzanowym wlewie długo nic się nie działo. W końcu złowiłem okonia ponad 30 cm. Przed południem odpaliły się w końcu brzany. Oj, działo się, działo… 

Kolejne wyjazdy na Wisłokę dały kolejne brzany. Zacząłem też łowić na nieduże przynęty powierzchniowe. Cały czas używałem nowego X Fine’a, który świetnie sprawdził się na brzanach oraz powierzchniowych kleniach i okoniach.

W międzyczasie na Sanie wystartowałem w Muchowych Mistrzostwach Koła, gdzie zająłem III miejsce.
Fot. 15

Na początku września odebrałem nowy kołowrotek do mojego Sugoi Ultra – Ryobi Fokkamo. Miałem dosłownie godzinę, by go przetestować. Już w trzecim rzucie konkretnie przetestowała go wielka brzana.


https://www.youtube.com/shorts/_7RUqhN2vX4

Nadeszła jesień. Na rzekach łowiłem klenie i okonie, jednak z niecierpliwością wyczekiwałem sezonu głowacicowego.

W pierwszej połowie listopada, jak co roku, pomagałem w tarle pstrągów potokowych w Ośrodku Zarybieniowym w Foluszu.

Na jesienno-zimowych głowacicach byłem kilka razy. Odnotowałem jedno wyjście miedzianołuskiej do mojej przynęty, a przy okazji złowiłem na duże głowacicowe przynęty dwa wielkie klenie.

Co przyniesie nowy sezon? Zobaczymy. Mam jednak nadzieję, że moje rzeki będą niosły więcej wody niż w 2025 roku.

Tomasz Ekert
Team Dragon