Jak co roku przyszedł czas na podsumowanie minionych 365 dni. W sensie aktywności wędkarskiej był to rok w kratkę, ale zarówno czas wiosenny, jak i jesienny (bo na tych okresach się skupiłem) wynikowo był naprawdę „pyszny”.
Sezon 2025 rozpocząłem 5 marca zasiadką feederową, a zakończyłem 22 grudnia wyjściem spinningowym. Rzeczony rok przywitałem m.in. kleniem 49 cm i leszczem 56 cm, a pożegnałem m.in. sandaczem 84 cm i szczupakiem 83 cm. Nad wodą byłem 52 razy (26 z feederami i 26 ze spinningiem) i za każdym razem była to rzeka Odra w woj. dolnośląskim.
WIOSNA
Przyznam, że czekałem na nią z pewną dozą „zagadkowości”. Zastanawiałem się, jak będzie z rybostanem po powodzi, która przeszła jesienią 2024 roku. Będzie „eldorado” czy „pustynia”, a może pozostanie bez zmian? Pewne było jedno — trzeba będzie uczyć się każdej miejscówki na nowo, gdyż tony piachu oraz destrukcyjna siła powodziowego nurtu poczyniły ogromne zmiany. Niektóre doły zostały zasypane całkowicie, a wieloletnie, pozarastane wysepki ustąpiły miejsca solidnym „jamom”. Także żwir, glina i kamienie w wielu miejscach zostały poprzestawiane.
Jeśli chodzi o glinę, znalazłem fragment rzeki, gdzie spora jej ilość została „powyrywana” i przetransportowana na ostrogi, co wykorzystałem, robiąc wielokilogramowy zapas, który zapewne nie tak szybko się wyczerpie.
Kilkanaście zasiadek w marcu i kwietniu to obfitość, mnogość i… kilka nowych rekordów życiowych. Wprawianie feederowych szczytówek w ruch zdominowały dwa interesujące mnie gatunki: klenie i leszcze. „Kluch” było bardzo dużo, a „łopat” — jeszcze więcej; do tego stopnia, że na przestrzeni całego roku liczbowo uplasowały się wyżej od wszędobylskich krąpi.
Wyniki w poszczególnych zasiadkach były różne, jednak za każdym razem — bez choćby jednego wyjątku — coś się działo. Najlepsze wyprawy to było nienaciągane „eldorado”. W ciągu — już niezbyt długiej — nocy w podbieraku potrafiło wylądować kilkadziesiąt leszczy, z czego zdecydowana większość mieściła się w przedziale od 50 do 60 cm.
Poza wspomnianymi już gatunkami na haczykach pojawiło się niemal całe odrzańskie spektrum — od jelca, przez rozpióra, po karpia. Niestety powódź „zabrała” duże płocie, które rok wcześniej cieszyły „czwórką” na miarce niemal przez cały sezon, ale za to „naniosła” dużo małych karpi, które na delikatnych zestawach dawały sporo frajdy. Pojawiły się też jazie (choć niezbyt okazowe), co bardzo cieszy, gdyż w ostatnich latach złowienie tej ryby na „moim” odcinku było wydarzeniem. Ku mej uciesze nie zmienił się natomiast stan certy, która od 2024 roku pojawia się licznie i nierzadko w medalowych rozmiarach.
Rzadko „sypałem”, najczęściej nęciłem wyłącznie za pomocą koszyka (nie używałem nawet „szklanek”). Skupiłem się na regularnym przerzucaniu w punkt i zwracałem uwagę na to, aby mieszanka była „kusząco przyprawiona”. Początkiem marca, gdy temperatura wody spadała poniżej 5°C, sięgałem po zanęty Dragon Elite ZIMOWE, dedykowane takim gatunkom jak płoć i leszcz, gdzie podstawą był zapach ochotki. W późniejszym czasie, gdy woda się ociepliła, stosowałem naprzemiennie zanęty Dragon Magnum Feeder Superfine (Płoć Czerwona Przyprawa, Leszcz Ciemne Ciastko i Wanilia) oraz Dragon XXL (Leszcz–Piernik).
Zanęty te doprawiałem drobnym pelletem 2 mm oraz boosterem, starając się dobierać smaki zgodnie z aktualnie stosowaną mieszanką. Przez całą wiosnę stosowałem pellety Dragon Magnum Premium oraz Classic w różnych smakach (m.in. ochotka, halibut, wanilia). Podobnie było z boosterami Magnum (m.in. ochotka–konopie, piernik, wanilia, leszcz). Czy „doprawianie” zanęt dawało efekty? Zdecydowanie tak — najlepszym dowodem były liczne „konfrontacje” z innymi wędkarzami, gdzie sama zanęta bez dodatków dawała znacznie gorsze wyniki.
Jeśli chodzi o sprzęt, najdelikatniejsze feedery MegaBAITS Tactix Method Feeder (3,30 m do 40 i 60 g) dawały ogromną frajdę podczas holowania ryb w przedziale 2–3 kg. Towarzyszyły im kołowrotki MegaBAITS Mystery FD w rozmiarze 2500, a na ich szpulach nawinięte były żyłki Dragon Competition C.P.T Method Feeder Lite o średnicy 0,18 mm i wytrzymałości 4,92 kg. Przypony wykonywałem z żyłki HM80 v.2 Competition, najczęściej w średnicach od 0,103 do 0,140 mm. Na końcu zestawu niezawodne haczyki MegaBAITS Izumejina (robaki) i Kuwase Gure (kukurydza). Dodatkowo do arsenału dołączyłem kulki Magnum Feeder Wafters 12 mm — niezastąpione, gdy drobnica obskubywała wszystko inne.
LATO
Tę porę roku potraktowałem „lajtowo”. Przez trzy letnie miesiące nad wodą bywałem rzadko — najwięcej czasu spędziłem w lesie, na jagodobraniu. Gdy jednak pojawiałem się nad Odrą, celem były nocne zasiadki feederowe. Trzy gatunki nie zawiodły: leszcze, klenie i waleczne certy. W najcieplejszej porze roku stawiałem na grubą zanętę Dragon XXL (Leszcz–Piernik), która nawet przy nęceniu wyłącznie z koszyka regularnie dawała lepsze wyniki niż u wędkarzy sypiących kule.
JESIEŃ
Październik, listopad i grudzień to moje ulubione miesiące spinningowe. Tym razem po raz pierwszy w życiu skupiłem się na szczupakach, porzucając na chwilę bolenie. Cel był jeden — metrówka. I udało się. Na jednej wyprawie miałem na kiju trzy szczupaki powyżej metra: 102, 105 i ok. 120 cm. Ten największy niestety się wypiął.
Bolenie również współpracowały, choć poświęciłem im niewiele czasu. Największą „sztuką”, która uderzyła w cykadę StrikePro Flap Jack 6,5 cm, była… pierwsza w życiu tołpyga. Cykada ta, mimo lat użytkowania, nadal potrafi „otworzyć wodę”.
Nocą skupiałem się wyłącznie na sandaczach. Choć „osiemdziesiątki” trafiały się rzadko, łączny wynik kilkudziesięciu sztuk był bardzo przyzwoity.
Sprzętowo korzystałem m.in. z wędziska Dragon HM-X (3,75 m, 3–18 g) oraz kołowrotka RYOBI Fokamo Pro 3000 z plecionką Dragon S-Braid X8 (0,10 mm, 8,55 kg). Do szczupaków i sandaczy używałem zestawu Dragon Aggressor MTX (2,45 m, 10–35 g), kołowrotka Dragon Express FD 3500 oraz plecionki Dragon No.Limit 8X-Braid (0,15 mm, 13,60 kg). Zestaw ten przeszedł prawdziwą próbę ognia — tysiące rzutów, dziesiątki ryb, zaczepy i mrozy. Kołowrotek, mimo budżetowej ceny, ani razu mnie nie zawiódł.
Jesiennym „gwoździem programu” był twister Dragon V-Lures Hitman 15 cm na lekkiej główce Mustad 6/0. Wszystkie dzienne szczupaki i sandacze padły właśnie na tę przynętę. Była absolutnie bezkonkurencyjna — również nocą.
Sezon 2025 przyniósł wiele pięknych ryb, nowe rekordy życiowe w pięciu gatunkach oraz ponad 70 ryb w normach medalowych. Był też ogromną lekcją doświadczeń, które — mam nadzieję — zaprocentują już w sezonie 2026. Plany? Jak zawsze — duże ryby i konkretne cele. A co z tego wyjdzie? Czas pokaże.
Mariusz Drogoś
Team Dragon

web


