Testerzy relacjonują

Żyłka X-Treme Jig – gdy żółty to za mało - Siła koloru

SPIS TREŚCI

 

Siła koloru i zmienne światło

Od kilku lat, przyroda serwuje nam w tym okresie pogodową przeplatankę niemożliwą do przewidzenia. Co i rusz pojawia się wędkarskie utrapienie: nagły wiatr i towarzysząca mu większa fala, w połączeniu ze słabą widocznością tradycyjnej, żółtej żyłki fluo podczas pochmurnych dni lub podczas szarówki. Dość długo, bezskutecznie szukałem żyłki, która sprawdziłaby się w warunkach takich, jak te opisane powyżej. Wszelkie kombinacje z kolorem żółtym bądź zielonym fluo nie przyniosły jednak oczekiwanego rezultatu – świetnie spisywały się one jedynie wtedy, gdy zza chmur wyjrzało słońce. Na ogół jednak, szczególnie u żyłki niewielkiej średnicy, żółty zlewa się z szaro-srebrną taflą wody co sprawia, że nawet łaskawa dla wędkarza wklejanka nie była w stanie wybaczyć spóźnionego przycięcia. Rozwiązanie poniekąd nadeszło samo - nowa żyłka Dragon X-Treme Jig. Jej kolor (coś pomiędzy czerwonym i różowym fluo) jest świetnie widoczny zarówno podczas pochmurnych i słonecznych dni, niezależnie od tego, czy tafla wody jest gładka, czy też falująca.
Żyłkę przetestowałem już na wybrednych, sierpniowych okoniach, w niezbyt korzystnych warunkach atmosferycznych, szacunkowo notując zaledwie kilka procent spóźnionych zacięć. To świetny wynik, zważywszy na okoliczności, gdy w większości przypadków musiałem sugerować się tym, co zaobserwowałem na żyłce, a nie bezpośrednim czuciem ryby na kiju.

 

Sam kolor w przypadku żyłki X-Treme Jig to nie jedyny atut, jest ona znikomo rozciągliwa, dzięki czemu dobrze przekazuje brania oraz daje rybie właściwą ilość „luzu” podczas walki, a szczególnie jest to korzystne wtedy, gdy korzystamy z miękkiego wędziska. Zauważyłem, że jej gładka powierzchnia dzielnie znosi obławianie miejsc trudnych takich jak chociażby okolice powalonych do wody drzew, które w tym właśnie okresie są ulubioną kryjówką tłustych okoni.

X-Treme Jig to zdecydowanie jedna z ciekawszych propozycji dla miłośników łowienia techniką z opadu, zarówno w jeziorze i w rzece. Z pewnością znajdzie grono zainteresowanych i zapewne fanów, wśród wędkarzy szukających dobrej żyłki na jesienne drapieżniki. Ja do tego grona przystąpiłem już jakiś czas temu i wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo w nim posiedzę. W każdym razie – zdecydowanie polecam.

Paweł Karwowski